• Wpisów: 1625
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 17:16
  • Licznik odwiedzin: 770 395 / 3944 dni
 
aliaodnoza
 
Wredna Belfrzyca: Długi dzień pracy po długim dniu pracy. Osiem godzin, siedem lekcji, trzy sprawdziany, dwa powtórzenia, jedna normalna lekcja i jedne zajęcia dla maturzystów. W sumie trzy godziny z klasami maturalnymi, które wciąż myślą tylko o studniówce i podstawowe pytanie brzmiało "A jak się pani bawiła". Sprowadzenie ich zainteresowania na inne tory było niemal niemożliwe.

A ja już się denerwuję sprawdzianami. Bo jeśli wyniki będą słabe, to jeszcze ktoś się do mnie przyczepi, a ja uczę przedmiotu maturalnego i nie mogę w nieskończoność obniżać poziomu nauczania i oceniania.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Ja to wiem i Ty to wiesz, ale w tej chwili jest taki klimat w szkole, że to nauczyciel ma stać na rzęsach i uszami klaskać.
     
  •  
     
    Albo dlatego, że są leniwi (jak ja), i nawet jak im się coś spodoba, to nie przysiądą nad tym (vide moje uczenie się czeskiego i rosyjskiego, zaliczam nieustanny regres, mimo że lubię te języki, rosyjski wręcz uwielbiam). Albo że choćby i nauczyciel stanął na głowie, to się nie zainteresują, bo to dla nich nudne (mogę pójść na konwent mangowy i posłuchać dobrze poprowadzonej prelekcji o Naruto, ale po powrocie do domu i tak wszystko zapomnieć i nie spojrzeć na choćby 1 odcinek - bo mnie to nie interesuje, prelegent mówił ciekawie, pokazał fajne slajdy, cośtamcośtam, ale no naprawdę, wołami mnie do oglądania tegoż nie zaciągną :P Wiem, co mówię, byłam na konwencie mangowym... :P No, dla niektórych takim czymś jest szkolny przedmiot, problem ze szkolnym przedmiotem jest taki, że trzeba się przymusić do nauczenia go choćby żeby zdać - a to już wymaga podjęcia dobrej decyzji lub przypilnowania przez rodzica albo właśnie "groźby" - np. kartkówki od nauczyciela... a nie obniżania poziomu).
     
  •  
     
    Jak uczniowie się opierdalają, to znaczy, że nauczyciel nie umie ich zainteresować swoim przedmiotem.
     
  •  
     
    Kurczę, jak strasznie to jest bez sensu! I w odniesieniu do poprzedniego, i do obecnego wpisu - na dodatkowe zajęcia przecież już teraz nie przychodzą tłumy, więc żebyś kolejne godziny siedziała w szkole - po co... Obniżanie poziomu - a potem będą płakać że "nauczycielka nic nie wymagała, więc nie przygotowała do matury, głupia ona". Tak, wiem, że nie masz wpływu na to, co dyrekcja wymyśli... Z drugiej strony, jak wyniki będą słabe, to jakby się dyrekcja czepiała - może zaproszenie jej na rozmowę z tą klasą? I próba ustalenia wspólnego planu działania, co musicie zrealizować, a co możecie sobie odpuścić lub zrobić w innej formie, czy czegoś nie rozumieli (czemu nie spytali, nie przyszli na konsultacje)? A jak dyrekcja powie "sama coś zrób", to cóż, moją odpowiedzią pewnie by było "mój pomysł - niech oni przestaną się opierdalać", Ty chyba znajdziesz grzeczniejszą wersję niż podpowiada moja buntownicza natura ;)